czwartek, 28 kwietnia 2011

Łódź

W ten wtorek razem z Julią i Wojtkiem wybraliśmy się do Łodzi :) Wstałam po piątej. Pociąg z centralnej był o 7:09. mieliśmy cały przedział dla siebie! dojechaliśmy całkiem szybko i około 9:00 byliśmy w Łodzi. Generalnie miasto fajne. Troszkę przypominało mi Lwów i Ochotę w Wawie. Tramwaje jeżdżą tam normalnie wśród samochodów (bilety są takie dziwne! Zrobili je ze zwykłej kartki i kasowniki nie połykają ich tak jak u nas tylko robią zwie dziurki i stempelek! Na moim bilecie zrobiłam trzy razy tę operacje bo to było takie fajnee!). Jest sporo starych ładnych budynków, ale wszystko jest nieco niezadbane.  Postawili tam sporo różnych rzeźb, ale nie takich dziwnych tylko takich fajnych. np. facetów przy stole, dzieci przy studzience i tak dalej :)
MANUFAKTURA była najlepsza! Generalnie to taki sklep ze sklepami i otoczenie. Otoczenie jest bardzo ładne!  biegałam i prosiłam o zdjęcia! Było czadersko!
Zwiedziliśmy też Piotrkowską, dwa kościoły i byliśmy na pizzy. Na prawdę było super!
Szczególnie, że była ładna pogoda.
Wracaliśmy i znów mieliśmy własny przedział.




Piosenka na dziś: Lynyryd Skynyryd (co za nazwa?!): Sweet home Alabama


sobota, 16 kwietnia 2011

Film i Rajd


FILM

W piątek po szkole udałyśmy się z Julią do jej domu po różne rzeczy i żeby wyjść z psem (Aprilem). Poszłyśmy do mnie i niedługo potem doszły do nas Olga, Natalia i Kasia.
  Nie  wspominałam jeszcze o tym, ale w szkole robimy różne projekty, na różne przedmioty. Tematy wymyślali nauczyciele. Ja wraz z Olgą i Julią wybrałyśmy temat na język ang :"John Lennon"
Od razu wiedziałyśmy, że to ma być coś szczególnego. Nie zwykła prezentacja czy coś. Julia rzuciła pomysł scenek rodzajowych, ale przekraczało to nasze możliwości ponieważ było nas zwyczajnie za mało. Wtedy wymyśliłam...film. tak tak. Już niebawem (jakoś w maju) zaprezentujemy go przed nasza klasą. Ze względu na wzrost i włosy dostałam  rolę Johna, Julia jego matki Julii i Paula M oraz M.Chapmana, Olga Yoko i ciotki Johna Mimi.
Jak na razie nagrywamy jego młodość. W tym celu potrzebowałyśmy jakiś aktorek...padło na przeuroczą Kasię i Natalię, które  grają bezimienne dziewczynki chichoczące na widok jakże pociągającego Johna, który idzie ulicą.
   kontynuując....w około 1,5h wystylizowane poszłyśmy do parku by nagrać te sceny. Paliłam prawdziwego papierosa, miałam bokobrody i specjalne Johnowe przebranie. Nie uwierzycie, ale według dziewczyn... byłam przystojna! :D oj życie...
  Było naprawdę super! Tu parę fotek: (nie wklejam jak narazie na facebooka, bo tam wszyscy zobaczą a chcemy żeby to wszystko było niespodzianką)
 i jeszcze jedno. BARDZO DZIĘKUJEMY ZUZI, KTÓRA UŻYCZA NAM SWOJEGO APARATU! :)
DZIĘKI ZUZIA! :))
John Lennon
starsza już Mimi 
Mark Chapman (zabójca Johna)

Paul McCartney
Julia Lennon

Yoko Ono




nie palę na serio....:)




RAJD
Dziś był bardzo ładny słoneczny dzień. w sam raz na rajd. Było na prawdę super.Byłam  Ja, Julia,Natalia i Kasia czyli nasz BAND :)
Śpiewałyśmy sobie do piosenek na telefonie...
Było parę zdjęć...
Jadłyśmy lody..
zamiast przejść 20 m do naszego punktu, zupełnie przez przypadek zrobiłyśmy dookoła z 2,3 km, aby wylądować po ponad godzinie w prawie tym samym miejscu...
gubiłyśmy się...
obtarłam sobie lekko paluszki....
pojechałyśmy trochę autobusem...
czyli jak na każdym szanującym się rajdzie historycznym!


Piosenką na dziś staje się piosenka, którą przed paroma minutami pokazał mi Marcin (mój brat), bo był na koncercie (niedawno wrócił) tego zespołu.
Utwór oczywiście znałam! :)

Oddział Zamknięty : "Ten Wasz Świat"







..i jeszcze powiem tylko, że zanim przyszedł Marcin  uczyłam się grać: I Want to Hold your Hand :)


wtorek, 12 kwietnia 2011

cynamon

Wdycham opary z cynamonowego kadzidełka, słucham Rolling Stonesów i  płacze.  Nie chcę tu żyć. chcę żyć tam.

piątek, 8 kwietnia 2011

Czwartkowa historia

Pewnie spytacie: Cóż tak szczególnego działo się w zwykły czwartek? Czwartek to czwartek
ale nie tym razem.....

    Dzień zaczął się tak właściwie już od 6:00. Miałam dziwny sen. Byłam u babci w domu. Stałam w salonie i tam pojawiały się króliki które agresywnie na mnie skakały. Każdego biłam i wyrzucałam za okno, ale one wracały..naprawdę się bałam. Podczas tego snu co około 20 minut włączał mi się budzik aż do 6:40, bo wtedy już wstałam. Gdy budził mnie budzik zastanawiałam się czy "Stanley" odpisał mi na e-maila czy znowu nie i nici z moich planów. Po paru minutach zasypiałam i znów te króliki...i tak z 2 3 razy. Jak już wspomniałam o 6:40 wstałam. Odpaliłam szybko komputer i weszłam na pocztę. Całe szczęście internet działał. Stanley przysłał mejla z adresem i zgodą na mój przyjazd....
    Bardzo długo zajęło mi uczesanie się, bo żadna fryzura mi nie wychodziła. Bez śniadania (albo z małym, nie pamiętam )wyszłam do szkoły, w której akurat nic się takiego nie działo.
  Zwyczajnie minął mi cały dzień. W szkole muzycznej mieliśmy sprawdzian....potem angielski na którym też był sprawdzian.
   Dzień był bardzo wilgotny i grzywkę całą miałam w lokach, więc byłam szczęśliwa, że wróciłam jeszcze na trochę do domu. Wyprostowałam włosy, związałam i dokonałam różnych niewielkich pielęgnacji. Około godziny 20:30 wyjechaliśmy. Nasza podróż nie trwała jakoś długo. w końcu jechalismy tylko do Komorowa. W tym jednak nie długim czasie denerwowałam się lekko. "A co jak dźwięk będzie zły?" "A co jak będę musiała odmówić...?" "Oby wszystko się udało!!"
   Po ciemku znaleźliśmy niedużą ulicę, na której było to po co przyjechaliśmy. Wyszliśmy z tatą z auta i zadzwoniliśmy domofonem. Otworzył nam wysoki młody chłopak.
'Dobry wieczór'
'Dobry wieczór'
I weszliśmy na górę.
Lekko zdenerwowana wchodziłam po schodach. Pokazał mi wejście i..stała tam. Srebrna bardzie niż na zdjęciu. Stan walnął troszkę w bębenki i  talerzyki. Utargowaliśmy się na 1000zł i....już znosiliśmy perkusję do Berlingo. Długo zajęło przyczepienie jej tam. Pożegnaliśmy się i ostrożnie jadąc wróciliśmy z tatą do domu
"To nie jest w 100% dobry sprzęt, ale jest" myślałam.
W domu zajęłam się zanoszeniem tego na górę, oczyszczaniem, składaniem i ustawianiem w dobrym miejscu. Nie grałam za wiele. Nie było już czasu..nic się nie uczyłam, ale co tam. Ważne, że była ona!



tom tomy
crash









werbel




Piosenką dnia staje się automatycznie The Beatles: The End, jako, że to jedyna piosenka z solówką na perkusji



niedziela, 3 kwietnia 2011

to i tamto




Cóż się działo w ten weekend? Otóż razem z Natalią Sz. nocowałyśmy u Julii :) W sobotę wieczór bawiłyśmy się lalkami, figurkami i samymi sobą :) Nagrałysmy dwa cudne filmiki, które są już na facebooku. Pierwszy jest o kowboju , a drugi jest o...nie wiem o czym jest, ale bawimy się figurkami :D

Nie mam czasu dodać dalszego ciągu snu, ale już niebawem gdy będę miała więcej czasu, to go dokończę! :)

Dzisiejszą piosenką dnia jest:
The Beatles: A Day in the Life