czwartek, 31 marca 2011

Śpij dziecino, śpij. To był tylko dobry sen....

Tydzień szkolny mija szybciutko i prawie bezboleśnie. Oczywiście nie jadę na samych piątkach, ale nie jest źle. Poprawiłam niektóre stopnie, choć nadal nie mogę pojąć jak. Oby było tak lub lepiej na koniec roku (o! przed chwilą miałam Déjà vu)
Nie mam na serio o czym pisać, więc wpadłam na dość zabawny pomysł. Opiszę wam jeden z moich snów zapisanych w senniku. Tylko nie zdziwcie się, opiszę go inaczej niż w dzienniku snów, czyli bardziej gramatycznie, ładnie i ogólnie książkowo


Julia obraziła się na mnie, bo poszłam sama na obiad. W tym czasie w szkole działy się dziwne rzeczy. Kamila była przerażona i opowiadała coś różnym osobom, nie obchodziło mnie to jednak i w spokoju zajmowałam się swoim obiadem. Mimo to, w cudowny znany tylko mojemu mózgowi sposób, dowiedziałam się o co chodziło, a raczej mój senny awatar się dowiedział. Jedna częścią duszy byłam przy Kamili i generalnie chodziło o to, że znalazła się w jakimś dziwnym miejscy gdzie było dużo wody i działy się tam nieprzyjemne rzeczy. W pewnym momencie przeniosłam się do sali gimnastycznej.  Byłam jedna z aktorek, które w niemy sposób przedstawiały historię Kamili. Niestety zbyt wiele uczniów zwyczajnie w to nie wierzyło. Znów  przeniosłam się w inne miejsce. Tym razem była to szatnia szkolna. Siedziałam koło Jaśka i Julii i gadaliśmy  o tym co się stało Kamili. Wszyscy wierzyliśmy w te historie i niepokoiliśmy się tym co ona opowiedziała. Gdy tak rozmawialiśmy w pewnym momencie Janek podziękował mi za to, że wzięłam udział w tym przedstawieniu  i przytulił nas obie. Gdy przestał, ja chciałam jeszcze i przytuliłam go po raz kolejny. W pewnym momencie razem z Jaśkiem znaleźliśmy się w wielkim pomieszczeniu o kolorze granatowym. Na samym środku stał jakby pokój z przeźroczystymi szybami. w środku była woda. Wszystko wyłożone było jasno niebieskimi płytkami. Choć chcieliśmy, nie mogliśmy stamtąd wyjść. Zaniepokojeni, a nawet wystraszeni objęliśmy się i poszliśmy spać. Obudziłam się w chyba tym właśnie basenie. Był niewielki i nie było z niego wyjścia. W środku było trochę ludzi. Moją uwagę zwróciła jednak dziewczyna, którą już gdzieś kiedyś widziałam. Nagle ta dziewczyna nachyliła się do jakiegoś małego okienka i pocałowała inną dziewczynę.........

(Jak już jesteśmy w tematyce snu...)
Paul z dedykacją dla Julii
.....Ciag dalszy nastąpi....


hahaha! zawsze chciałam to zrobić! :D

A tu Jon-dla Kasi i Natalii!




Na dziś dzień zapodam piosenkę, która wywołuje u mnie dziwne emocje. Jak posłuchacie to może zrozumiecie. Gdy jej słucham mam ochotę wstać i iść żeby walczyć o wolność i takie tam :D chciałabym ją kiedyś zagrać...i ZAŚPIEWAĆ!
no to miłego słuchania, jeszcze teraz w oryginalnej wersji :))
The Scorpions: Wind of Change





niedziela, 27 marca 2011

Soboty są fajne ZAWSZE 2

Tym razem w sobotę poszłyśmy z dziewczynami do HardRock Cafe.
Pierwsze co to gdy tam weszłam to było "woooooooow" gdy zobaczyłam nad sobą białą perkusje Iron Maiden.
Chodziłyśmy z dziewczynami  i co chwila" wow! zobaczcie tu jest bla bla bla" "a tu zobacznie..łaaaaa!" itd :D
Najpiękniejsza jednak była chwila (nie licząc kupna cudownego soczku pomarańczowego za 7zł!) gdy spojrzałam na jedną ścianę na której była gitara JOHNA LENNONA, jego kurtka, spodnie(!) i jakiś list!
to było tak piękne. stałyśmy z Julią wpatrzone w te piękne rzeczy i nie mogłyśmy  przestać się "podniecać"
Raz nawet w hardrockowej telewizji leciało "come together" z koncertu Johna :)
Było bardzo super. Byłyśmy też potem w złotych tarasach. Gdy już wyszłyśmy nagrałyśmy filmik (który zapewne pojawi się na fb) dla Sydney (koleżanki z ameryki :) )
W powrotnej drodze w autobusie spokojnie rozmawiałyśmy sobie, ale i tak jakiś głupi student wydawał dziwne dźwięki w naszym kierunku. Nie mam pojęcia o co mu chodziło, ale pod koniec nawet jego znajomi przestali się śmiać- był taki nudny.
Jeszcze tego wieczoru byłyśmy u Wojtka i też było sympatycznie. Zrobiliśmy sobie kolację, Wojtek zapuścił jakiś a la jazzik i zapalił świeczki :)

kolejna fajna sprawa to taka, że J u l i a u mnie nocowała! :D Oczywiście jak zwykle było super, tylko szkoda, że poszła tak szybko i jeszcze dziś był przestawiany czas!

Dzisiejszą piosenką na dziś są: The Animals: House of the Rising Sun

piątek, 25 marca 2011

To juz piątek?

TAK ZOFIO TO JUŻ PIĄTEK!

Cóż się działo w tym tygodniu? hm..obawiam się, że nic, nie wiem o czym mam pisać.
Jutro wybieramy się z naszym przyszłym zespołem do hard rock cafe i nie tylko! więc, wygląda na to, że popiszę więcej jutro.
Żeby jednak nie nudzić sobie bloga pokażę wam jak Zofia wyglądała parę i więcej lat temu!! :D





A teraz facet, który powoduje duże zamieszanie w moim sercu. Naprawdę nie wiem jak to się stało, ale spycha George'a na bok! :( to jest okropne no, ale co ja mam zrobić?!

o to i on w dwóch jakże cudnych piosenkach.
o to i on i jego cudne oblicze... ( :( )




Piosenką dnia na dziś jednak zostaje:
George Harrison (już starszy) : "Blow away"



poniedziałek, 21 marca 2011

Niedziela // Wiosna

Szkoda, że już nie ma zwyczaju topienia Marzanny! :)
W skrócie powiem co działo się w niedzielę. Otóż nic się nie działo. Pojechałam na działkę żeby trochę pograbić i to tyle :D
Dzisiaj w szkole był pierwszy dzień wiosny i dzień wagarowicza (ale to raczej po za szkołą :D) z tej okazji, żebyśmy nie zwiewali z lekcji, były one skrócone do 30 minut. Był też koncert ale nie jakiś porywający. w sumie to brawo dla zespołu i tyle....
Wybaczcie, że się nie rozpisuję, ale muszę zaraz iść spaać! :)
A własnie. Obiecuję wam, że za rok na takim koncercie będę ja z zespołem w składzie Julia Szostek, Kasia Korniluk i Natalia Gawryś! :D wiem ,że nie możecie się doczekać! (uwierzcie mi, że ja też!!!)

A co do wagarowania to dziś....wagarowałam, yea! haha! Nie no w sumie to prawie nie. Po prostu pani dyrektor kazała zostać na meczu a my zwialiśmy bo nam się nie chciało :D

Piosenka dnia bardzo poniedziałkowa
Marianne Faithfull : Monday, Monday

sobota, 19 marca 2011

Soboty są fajne ZAWSZE

Wstałam sobie wesoło około godziny 9:30. Oczywiście poranne czynności wykonałam, czyli: włosy,oczy, ubranie, śniadanie bla bla bla.
Potem zaczęła się pierwsza część miłego dla mnie dnia
Poszłam do szkoły muzycznej. Wprawdzie dziś nie miałam zajęć, ale poszłam sobie pograć na perkusji, ksylofonie i wibrafonie. Najpierw jednak przez 20 minut musiałam szukać klucza do drzwi. ale ZNALAZŁAM- czasem umiem sobie poradzić w takich sytuacjach jednak :)))
Później udałam się na przystanek i spotkałam z Natalią G i Julią (która się oczywiście spóźniła :D)
Pojechałyśmy na śródmieście i tam spotkałyśmy się z Kasią
Było zimno, wietrznie i nie ubrałam grubszych rajstop jak mi mama kazała( teraz te moje cienkie drę w rękach)
Poszłyśmy na pączka na chmielną (ale był pyszny i ciepluutki) a potem do hey joe. Robiłysmy zdjątka a potem nadszedł czas na "salę samobójców". Polecam film, serio niezły,. dziewczyny się poryczały :d a Julia z Natalią to już w ogóle :)) Na sam koniec, gdy kupiłyśmy już szminkę dla Julii, poszłyśmy do automatu zrobić fotki, ale wyszły dziwnie, bo nie było na nas miejsca w tym małym pudełku :D Po za tym są małe, pomarańczowe i mają ramkę w wisienki :D

Dzięki dziewczęta- było super!! :)

Teraz zaprezentuję wam moją twórczość: (kiedyś zrobiłam dla Julii)
Paul McCartney



haha
Lubię Paint'a :)
















Jak już zeszliśmy na Paula, to piosenką dnia staje się:
Paul McCartney: Helen Wheels (ależ bawi mnie ta piosenka!)

piątek, 18 marca 2011

Bo to Friday nadszedł!

Nasz cudowny piątek można porównać do jakiegoś błogosławieństwa! Mamy w szkole 5 lekcji i do tego nie ma żadnej przesadnie meczącej.
Dziś nic  się nie działo, oprócz tego, że pani B od angielskiego złościła się na nas nie wiem za co i tego, że Julia dostała dwa plusy z matematyki! to nie fair!! haha! :D Nie no trudno. i tak na koniec nie będzie mieć piątki! tak jak ja z resztą. w ogóle chyba nie będę wzorowa. z każdym rokiem jest coraz gorzej, mówię wam, naprawdę! A jak byłam w szóstej klasie to myślałam, że jestem mądra....nie no dobra jestem, ale jestem też tak cholernie leniwa, że aż uznam to za grzech i kiedyś się wyspowiadam! No, ale cóż mam zrobić jak żaden z tych nudnych przedmiotów mnie nie porywa? Nawet muzyka co myślałam, że będzie super, okazała się (przynajmniej jak na razie) klapą! a ta pani od muzyki w dodatku (jak to zauważyła Julia) wygląda jak nietoperz! I jak już jesteśmy koło zwierząt to pani od fizyki (co tez zauważyła Julia) gdy się śmieje wygląda jak komar!

MUSZĘ to zrobić Julio i pokazać ludziom (nie martw się, nie jest ich dużo) jak pięknie pasujesz do Paula M

 o tak..! sami zobaczcie!

(+ zobaczycie to w etapach pracy! :D)




Proszę nie śmiejcie się, to tylko moja głupota :D
wiem, że mój umysł jest genialny!

to właśnie mój umysł

Ponieważ jest wesoło, bo to piątek
Piosenka dnia też będzie wesoła
The Beatles: "Magical Mystery Tour":

czwartek, 17 marca 2011

FORFITER!

Specjalnie dla Julii
(Koniecznie oglądajcie w kolejności co podałam!)

Nie pisałam, bo..

...zwyczajnie nie miałam czasu,bo ciągle jaki sprawdzian albo kartkówka albo coś takiego.

Nie za bardzo mam teraz o czym pisać, to może opowiem wam  o tym, że dzisiaj jak wyszłam z Julią z klasy to usłyszałyśmy :" ale brzydkie szmaty!". zastanawiałyśmy się czy to do nas i kto to powiedział ,ale odpowiedzi nie zdobyłyśmy...przyszła ona do nas sama godzinkę później gdy z szatni szłyśmy do drzwi wyjściowych. Julia (ja nie :D) usłyszała, że ktoś krzyczy :"oo idą te brzydkie szmatyyy". Gdy tylko to usłyszała nagle zrobiła odwrót i podeszła do jakiegoś małego, blondynka z trzeciej klasy (gimnazjum oczywiście) i spytała dość agresywnie czy to było do nas, a on ta to, że nie, a Julka:" Ta jasne. Jeśli to było do nas to chyba nie wiesz co to znaczy", a on na to cieniutkim głosikem: "ale to nie było do was"
mówię wam! jaki był przestraszony! Julia jest wyższa od niego i ma też niższy głos a on taki mały idiota :D wkurzył mnie i przykro nam było, ale z drugiej strony kto by się nim przejmował?

choć to było nie miłe to i tak jestem happy (z różnych powodów)
dlatego też piosenka ELVISA : "Girl Happy"

poniedziałek, 14 marca 2011

bo jest taki człowieczek co jest fajny

I ten człowieczek to Czesław Mozil. Tak...on jeszcze żyje, nie jest stary i nie grał nigdy w latach 60-tych. JEST CAŁKOWICIE DZISIEJSZY. Jak na mnie to dość dziwne, bo zazwyczaj interesują mnie tylko starzy muzycy, ale po prostu jest taki czaderski, że jak tylko uda mi się spełnić marzenie i zaistnieć na scenie muzycznej to koniecznie będę musiała go poznać! Tak na prawdę to nic o nim nie wiem, ale byłam na jego koncercie i głównie  z jego powodu (ale nie tylko) oglądam X-Factor! : D Jego muzyka też raczej odbiega od moich typowych gustów, ale tak czy siak co jakiś czas miło go posłuchać,bo jest..hm..ciekawie skomponowana ( z użyciem nie typowych, dla muzyki rozrywkowej, instrumentów). To może posługując się kochaną Wikipedią zamieszczę troszkę informacji o nim :)


Czesław jest polakiem ( z korzeniami ukraińskimi), ale gdy był mały wyjechał do Danii (przez to ten jego akcencik i błędy językowe :) )
W naszym pięknym kraju, z którego chyba jednak trochę pouciekam, żeby się rozwijać, urodził się 12 kwietnia 1979r . W Danii ukończył Duńską Królewską Akademię Muzyczną. Do Polski wrócił na stałe gdy miał 28 lat. Nagrał płytę, która szybko stała się popularna i uzyskała status złotej płyty. Tą płyta jest "Debiut". Następny krążek, który również bardzo spodobał się fanom :"Pop". 
Czesława nie spotkacie jednak jako Czesława Mozila, gdyż występuje raczej pod pseudonimem :"Czesław śpiewa"




<-To do posłuchania :)
A to do posłuchania i obejrzenia :

niedziela, 13 marca 2011

Parę słów o latach 60-tych

Brigitte Bardot
Ikona lat 50-60
Marilyn Monroe
Świetny przykład kobiecości
oraz elegancji
 Cóż mogę rzec, lata 60-te to piękne 10 lat, które dzielą się na różne mody, lecz mody połączone tak ładnie i spójnie, że wszystkie kocham i uwielbiam. Same początki to znana Audrey Hepburn, Brigitte Bardot i Marilyn Monroe (głównie z lat 50-tych) To dzięki nim i wielu innym, kobiety były eleganckie.
 
Gdy zbliżamy się do połowy lat 60-tych patrzymy jak kobiety i dziewczyny odnajdują lżejszy styl. Sukienki szyje się w inny sposób, nie zakłada się rękawiczek i pereł. Mimo to, ubranym w ten sposób dziś jest się z pewnością bardzo eleganckim.
Pattie Boyd
modelka
    Druga połowa wygląda już nieco inaczej, zmienia się sposób bycia ludzi. Kobiety mniej tapirują włosy, są mniej szykowne i wszystko coraz bardziej przypomina styl hippisowski, który powolutku, powolutku dojrzewa, aż wreszcie pod koniec lat 60-tych staje się bardzo powszechny, zwłaszcza wśród młodzieży i gwiazd muzyki rozrywkowej. Mogę w skrócie powiedzieć, że im dalej od lat 50-tych tym bardziej młodzież wyraża swoje zdanie i poglądy, przy okazji stając się mniej zależna od woli rodziców (którzy oczywiście byli bardzo temu wszystkiemu przeciwni)

Twiggy
Odwróciła świat mody do góry nogami
Chcę powiedzieć i zaapelować, żebyście nie porównywali lat 60-tych z ruchami hippisowskimi. Miały one oczywiście miejsce, ale hippisów przypisuje się raczej latom 70-tych.
 60-te proszę zostawić w spokoju :) Proszę porównywać je raczej z elegancją, która pod koniec zaczęła się przeobrażać w coś całkowicie odwrotnego.
Dużo więcej informacji oraz zdjęć na blogu mojej przyjaciółki, poświęconym tym właśnie latom :

http://60sday.blogspot.com/


Marianne Faithfull
Pattie Boyd
Jean Shrimpton



Ta ostatnia niedziela

O rany rany. Tej niedzieli prawie nie było. Z rana jak zwykle pilates, czego nie lubię, ale no cóż, kręgosłup sam się nie wzmocni, nie? Potem na moment do babci, chwila przerwy i....imieniny cioci. Imieniny cioci tak długo mijają! Wyszłam o 14:00 i dopiero wróciłam. Niedziele nie są fajne, bo zawsze są zapchane czymś i jeszcze lekcje, których nie zaczęłam nawet robić..a potem nagle okazuje się, że to już poniedziałek. 
Najlepsze jest to, że poniedziałki mijają tak szybko! Ale tak czy siak, nikt ich nie lubi. w takim wypadku zakończę tego posta piosenką "Ta ostatnia niedziela" w wykonaniu CeZika (mnie też zadziwia jego nazwa) zwana : "Te ostatnie niedziele". Polecam zobaczyć, bo facecik zdolny i śmiesznie przerabia piosenkę ;)




sobota, 12 marca 2011

Perkusja

Jak już mówiłam mam zamiar kupić perkusję od takiego chłopaka. Oto i ona:


Może być? :D

Tak na początek

W sumie to nawet do końca nie wiem o czym będzie ten blog. Zapewne po protu o mnie i o tym co u mnie słychać :)
Dziś jest piękny dzień, bo to sobota. Szkoda tylko, że mam szlaban i nie mogę nigdzie iść.
Byłam za to na moich ulubionych zajęciach, to jest na perkusji, ale oczywiście nie pograłam na zestawie, bo muszę uczyć się melodii na ksylofon i wibrafon. Jestem jednak szczęśliwa, bo niedługo kupię perkusję dla siebie!
Piosenka Beatlesów na dziś :Hello Goodbye
Bo witam was i żegnam przy okazji też :D