niedziela, 13 marca 2011

Ta ostatnia niedziela

O rany rany. Tej niedzieli prawie nie było. Z rana jak zwykle pilates, czego nie lubię, ale no cóż, kręgosłup sam się nie wzmocni, nie? Potem na moment do babci, chwila przerwy i....imieniny cioci. Imieniny cioci tak długo mijają! Wyszłam o 14:00 i dopiero wróciłam. Niedziele nie są fajne, bo zawsze są zapchane czymś i jeszcze lekcje, których nie zaczęłam nawet robić..a potem nagle okazuje się, że to już poniedziałek. 
Najlepsze jest to, że poniedziałki mijają tak szybko! Ale tak czy siak, nikt ich nie lubi. w takim wypadku zakończę tego posta piosenką "Ta ostatnia niedziela" w wykonaniu CeZika (mnie też zadziwia jego nazwa) zwana : "Te ostatnie niedziele". Polecam zobaczyć, bo facecik zdolny i śmiesznie przerabia piosenkę ;)




2 komentarze:

  1. Opisalas dokladnie to co myślę na temat niedziel. Ale jak się postarac moga byc naprawde fajnym zakonczeniem weekendu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. haha czad , CeZik jest genialny!

    OdpowiedzUsuń